Decyzja podjęta. Wpisowe zapłacone. Pobiegnę w maratonie w Sztokholmie. Szukałem dużego maratonu. Chciałem, aby było to wydarzenie, które pozwoli nie tylko na sportowe przeżycia. Maraton w Sztokholmie to czwarta największa impreza w Europie. Chociaż sam wybór podyktowany był głównie przyjętym planem przygotowań. I odrobiną asekuranctwa :)
Czteromiesięczny plan treningowy wskazywał na termin maratonu na początku maja. Do wyboru były Praga lub Kopenhaga. No i Sztokholm na sam koniec maja. Tutaj trochę niepokoju wprowadzały opisy męczarń na podbiegu na most nad
kanałami. Przebiega się go na trasie w Sztokholmie dwukrotnie. Kilkadziesiąt metrów
podbiegu. Po co mi taka dodatkowa katorga na pierwszym maratonie? No ale w Pradze bieganie po Hradczanach też łatwe nie będzie.
Górę bierze jednak Sztokholm. Przyda się te parę dodatkowych tygodni biegowych do końca maja. Kto wie, jak to będzie z tym trenowaniem. I do tego łatwy dojazd z Trójmiasta.
Jest ponad 21 tys zgłoszeń. No nieźle. Będzie się działo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz